08/03/2013

Eeem, jest mi głupio

...z tego powodu, że mimo, iż nie prowadzę aktywnie bloga nadal do mnie piszecie w wiadomościach prywatnych i na facebook'u. Nie powiem, bardzo mi miło, że jeszcze o mnie pamiętacie :-) Naprawdę czuję się fatalnie z tym, że Was zaniedbuję... Ale praca jaką mam - każdy wie, nie narzekam na nią, jednak zabiera mi 90% czasu. Podjęłam wyzwanie zrzucenia 14kg w 14 tygodni. Dlaczego taki okres czasu? Dokładnie za 14 tygodni wyjeżdżam na wakacje - chyba moje pierwsze w życiu z totalnym obijaniem się i popijaniem egzotycznych drinków na plaży. Nie chcę straszyć wyglądem, dlatego wierzę, że mi się uda. Trzymajcie za mnie kciuki, obiecuję, że się tutaj pokażę m.in z Chanelką (:D) jeśli tylko zauważę różnicę w swoim wyglądzie :-) Tymczasem zapraszam na Instagram gdzie aktywnie wrzucam mniej i bardziej inteligentne zdjęcia z życia codziennego - możecie mnie znaleźć pod nickiem 

PUSZEKOKRUSZEK

Pozdrawiam serdecznie!
BlomdeShopaholic xxx

21/12/2012

Upragniona Chanel :-)

Wiem, że posypią się gromy, że za droga, że podróbka i że się chwalę :-) Ale jestem tak szczęśliwa, że nic nie jest w stanie tego zmącić :-) Spełniło się bowiem jedno z moich największych torebkowych marzeń (jedyne, które pozostało to Hermes Birkin) :-) Wybrałam rozmiar "jumbo" - do mojej sylwetki i wzrostu uważam, że jest znacznie bardziej odpowiedni, poza tym klasyczny rozmiar - medium jest jak dla mnie za mały. Na imprezy, czy też kameralne wyjścia Chanelka odpada zdecydowanie, gdyż prawdopodobieństwo zniszczenia, zgubienia czy też kradzieży jest w moim przypadku ogromne, więc mniejszy rozmiar okazuje się w moim przypadku bezużyteczny. Moja torebka jest ze skóry jagnięcej - mimo, że bardzo delikatnej - zamierzam ją eksploatować na co dzień :-) Caviar zwyczajnie mi się nie podoba i wątpię bym kiedykolwiek skusiła się na jakikolwiek wyrób z tego surowca. Postaram się wrzucić stylizację już niebawem, będziecie mogły zobaczyć jak ten rozmiar (ok. 20cm x 30 cm) prezentuje się na mnie :-)


Oprócz tego chciałam Wam pokazać koszulkę z zarowej kolekcji sygnowanej przez Yoko Ono - baardzo prosty przekaz, a t-shirt już w tym momencie jest jednym z moich ulubionych :-)



Wesołych Świąt!

Pozdrawiam serdecznie
BlondeShopaholic xxx

01/12/2012

Kosmetycznie :-)

Od razu wyjaśniam, że nie "przemianowałam" mojego bloga na kosmetyczny :-) Po prostu dziś jest jeden z tych dni, który w całości mogę poświęcić na nicnierobienie, a tusze do rzęs do obok perfum mój drugi "bzik" jeśli chodzi o kosmetyki (drugi i ostatni). Jeśli w "chomikowaniu" zapachów jest o tyle wygodniej, że ich data "ważności" jest stosunkowo korzystna, tak w przypadku tuszu do rzęs bywa gorzej. Ale nie mogę się im oprzeć, dlatego zazwyczaj testuję je kilkanaście tygodni i wędrują dalej :-) Wiem, że to hobby mało ekonomiczne, ale próbki nie zawsze są produkowane akurat tych firm, na które mam ochotę. Ale przynajmniej koleżanki są szczęśliwe :-) 

Pamiętam w roku 2011 udało mi się poznać tajniki około 12 stu tuszów - zdecydowanym zwycięzcą okazał się Diorshow Extase :-) W tym roku... o tym za chwilę :-)

Dodam tylko, iż jestem zdecydowaną fanką teatralnego wyglądu rzęs, muszą być długie i grube :-) Czasami nawet nie pogniewam się na odrobinę przerysowany efekt :-)



Zaczynamy od bubli, kończąc na faworytach :-)

Miejsce 9: Lancome Hypnose


Niestety... to nie pierwsze moje spotkanie z tuszami tej marki, ale przy pozostałych Hypnose wypada zdecydowanie najsłabiej. Szczoteczka jest w miarę wygodna w użyciu, dobrze rozprowadza tusz na rzęsach ale by uzyskać JAKIKOLWIEK efekt trzeba się namachać kilkanaście minut (kto ma na to czas)... Jedna czy 4 warstwy - nie ma moim zdaniem żadnej różnicy, a szkoda!

Miejsce 8: Benefit Bad Gal Lash


Jakby to określić... Odnoszę nieodparte wrażenie, że to mieszanka rozdrobnionego węgla i wody. Brzmi głupio, ale nic innego nie przychodzi mi do głowy. Szkoda, bo nastawiałam się na efekt "firanki" a tu nic. Z całą sympatią do marki Benefit - Bad Gal to niewypał (They're real zresztą też...)

Miejsce 7:  Giorgio Armani Eyes to kill



Na początku użytkowania byłam nim wręcz zachwycona, jednak po pewnym czasie przestaliśmy się lubić... Rozumiem sympatię innych dziewczyn do tego tuszu, ale jak wspominałam wyżej jestem fanką MEGA rzęs, a Armani swoją wodnistą jak dla mnie konsystencją nie jest w stanie uzyskać efektu nawet poprawnego

Miejsce 6: Dior Diorshow Iconic



W tamtym roku jego brat Extase pobił wszystkie inne już w przedbiegach, niestety Iconic zostaje daleko w tyle. Szczoteczka z bardzo krótkim włosiem - zapobiega "ociapkaniu" sobie połowy oka podczas malowania, ale na tym plusy się kończą. Efekt tylko poprawny, co dla mnie to zdecydowanie za mało!

Miejsce 5: Lancome Dolls Eyes (przepraszam, za nieostre zdjęcie)


Wypadł w rankingu lepiej niż brat Hypnose, za zadowalający efekt wydłużenia, który można osiągnąć bez najmniejszego wysiłku, jednak o pogrubieniu nie ma mowy - a szkoda, bo mógłby zając u mnie pierwsze miejsce :-)

Miejsce 4: Helena Rubinstein Black Feline Lash Queen


Mam do tej marki i tuszu ogromny sentyment, lubimy się, nie było między nami zgrzytów, jednak ranking to ranking - wygrywa po prostu ten najlepszy :-) 

Miejsce 3: Pupa Diva's Lashes


Tu zaczynają się schody, każdy tusz z 1go, 2go i 3 go miejsca jest inny, jednak łączy je rewelacyjny efekt gęstych, pogrubionych i wydłużonych rzęs. Tusz Pupa kupiłam przypadkiem będąc w Polsce (no dobra, połakomiłam się na czerwone opakowanie) i co? Owszem, ogromna szczota może przerazić, ale uwierzcie mi na słowo - efekt jest powalający! Tusz nie idzie w obieg i podobnie jak 2 następne zostaje ze mną :-)

Miejsce 2: YSL Schocking




Nieziemski miodowy zapach :-) Szczoteczka wygląda skromnie ale to co robi z rzęsami - to magia :-) Trzeba nabrać wprawy, by osiągnąć efekt, taki o jakim Wam od kilku wersów przynudzam, jednak wysiłek się opłaca! Rewelacja!


Miejsce 1: IsaDora Big Bold Mascara


Tadam! Szczota jest jeszcze większa niż w przypadku maskary marki Pupa, ale wierzcie - jej monstrualny rozmiar potrafi cuda! Wydłużenie i pogrubienie na najwyższym poziomie! A co najlepsze to prezent od mamy... :-)